Jak powszechnie wiadomo, obecnie panuje wielki szał na paletki o neutralnych oraz ciepłych barwach. Chciałam przekonać się, jak jakościowo wypada jedna z drogeryjnych paletek wpisująca się w obecne trendy, padło właśnie na paletkę Wibo. Kolory według mnie są naprawdę dobrze dobrane, jednak jak paletka ta wypada jakościowo? Dowiecie się w dalszej części posta.
Mądrości producenta: ,,Uniwersalna paleta cieni w naturalnych odcieniach ziemi. 15 kultowych kolorów dla każdego typu urody. Od matowych jasnych kolorów, rozświetlających w tej samej gamie, po czernie, grafity i brązy matowe i rozświetlające. Wszystkie niezbędne cienie zgromadzone w jednej palecie. Idealne do wykonania naturalnego dziennego makijażu jak i wieczorowego smoky eye. Wysoka jakość cieni o idealnie gładkiej powierzchni. Kolory zapewniają wyjątkowe odcienie, idealne krycie i wyjątkową trwałość."
Moje mądrości: Na samym początku powiem, że może się czepiam, ale moja literacka pasja nie pozwala mi nie powiedzieć o fatalnie napisanym opisie produktu. Winą są tutaj zdania, które przypominają bardziej jakieś kwadratowe hasła, ale nie jest to najważniejsze.
Paleta zawiera 7 cieni metalicznych oraz 8 matowych. Kolory są naprawdę dobrze skomponowane, jednak nie wiecie jak długo musiałam się namachać, aby kolory, a zwłaszcza matowe były tak widoczne, jak na zdjęciu. Cienie są niestety dość suche, przez co okropnie się kruszą. Jest to dość poważna wada, bowiem ciągnie za sobą dwie następne. Skoro cienie mają słabą pigmentacje, są suche oraz się kruszą, oczywiste jest, że okropnie się osypują, a blendowanie jest praktycznie niemożliwe. Sama trwałość cieni z uwagi na ich osypywanie również nie zachwyca, u mnie utrzymywały się ok. 4 godziny.
Na zdjęciu widać, jak bardzo pokruszone są cienie, w których pobrudzona jest z resztą cała paletka. Jeśli chodzi o sam jej wygląd i wykonanie, uważam, że jest bardzo na plus. Mamy tutaj do czynienia z opakowaniem tekturowym, jednak jest ono naprawdę twarde oraz wygląda na solidne. W tekturowych paletkach najczęściej nie znajdziemy lusterka, jednak tutaj znalazło się na nie miejsce, co również jest na plus. Dodatkowo bardzo lubię, gdy nazwy cieni są umiejscowione na paletce, a nie, jak na przykład w przypadku palet z Makeup Revolution na przezroczystej karteczce, którą bardzo łatwo zgubić.
Podsumowując: Uważam, że paletka robi bardzo dobre wrażenie wizualne, jednak jakość jest według mnie zbyt słaba, dość adekwatna do ceny ok. 30 złotych. Sądze jednak, że warto dołożyć kilkanaście złoty i zakupić jedną z czekoladowych palet Makeup Revolution, których jakość leży na absolutnie wysokim poziomie, a ich recenzja pojawi się niebawem.
Miałyście tę paletkę?
Jakie macie o niej zdanie?
A.
Widzę, że nie wart jej kupować
OdpowiedzUsuńTo prawda, a szkoda, bo kolory są naprawdę cudowne :/.
UsuńMam paletę i muszę powiedzieć,że mnie niezwykle pozytywnie zaskoczyła
OdpowiedzUsuńBardzo bym chciała żeby i mi się sprawdziła. Miałam kiedyś inną paletę tej marki i byłam bardzo zadowolona.
UsuńTeż ją mam. Tak, skusiło mnie opakowanie :D
OdpowiedzUsuńCo jak co ale ono jest akurat przepiękne :D
UsuńPiękne kolorki :]]
OdpowiedzUsuńRównież mi się bardzo podobają. Szkoda, że jakość średnia
UsuńMnie jakość niestety też rozczarowała. Kupiłam ją na promocji -49% w Rossku i cieszę się że nie wydałam na nią pełnej kwoty :)
OdpowiedzUsuń