czwartek, 9 lutego 2017

Jak kupować tanio kosmetyki?

Nie jest niczym niezwykłym, że każdy z nas lubi sobie zaoszczędzić i wydać mniej pieniędzy niż normalnie. Jeśli tak jak ja, jesteście uzależnione od testowania i kupowania kosmetyków, zapewne wielokrotnie wytrzeszczałyście oczy uświadamiając sobie, ile wydałyście na kosmetyki w ostatnim miesiącu. Po latach praktyki i uczeniu się na własnych błędach jestem w stanie wypunktować Wam kilka lifehacków, które pomogą Wam kupować kosmetyki o wiele taniej. Przeczytacie o nich w dalszej części posta.

1. Starajcie się rezygnować ze stacjonarnych drogerii na rzecz drogerii internetowych. Jeśli porównałybyście ceny losowych kosmetyków w drogeriach stacjonarnych z tymi z drogerii internetowych, nie mogłybyście wyjść z podziwu jakie ogromne różnice widać w cenach. Na szczęście nie musicie tego robić, bo specjalnie dla Was przygotowałam mały research, w którym porównałam ceny pięciu popularnych, drogeryjnych kosmetyków. Zerknijcie teraz, jak przedstawiają się różnice w cenach między popularną drogerią na literę R., a jednym z bardziej znanych sklepów internetowych na literę C.

1. Bourjois, Rouge Edition Velvet:
-cena w drogerii R.: 55.99 zł
-cena w drogerii internetowej.: 32.90 zł
Różnica: 23.09 zł
2. L'Oreal Volume Million Lashes Mascara
-cena w drogerii R.: 44.99 zł
-cena w drogerii internetowej.: 25.90 zł
Różnica: 19.09 zł
3. Maybelline The Nudes Eyeshadow Palette
-cena w drogerii R.: 55.59 zł
-cena w drogerii internetowej.: 29.90 zł
Różnica: 25.69 zł
4. Maybelline Lash Sensational Mascara
-cena w drogerii R.: 36.99 zł
-cena w drogerii internetowej.: 19.99 zł
Różnica: 17 zł
5. Revlon, Colorstay do cery tłustej i mieszanej

-cena w
drogerii R.: 69.99 zł
cena w drogerii internetowej.: 29.90 zł
Różnica: 40.09 zł (!!!)
Niektórzy mogą zarzucić mi, że nie uwzględniam ceny przesyłki, a z nią sprawa nie wygląda tak kolorowo. Uważam jednak, że koszty przesyłki nie są zbyt duże (od około 5 zł) wobec tego, że możemy zaoszczędzić niemal 40 zł na przykładowym, zwykłym podkładzie. Po za tym, wiele drogerii od około 150 zł ma darmową wysyłkę, więc jeśli tak jak ja zamierzacie robić zamówienia rzadkie, ale duże, bardzo Wam się to opłaci.

2. Nie dajcie się zwieść wielkim promocjom w drogeriach stacjonarnych. Skoro już uczepiłam się tej biednej drogerii R. to i tym razem wezmę ją za przykład. Dwa razy do roku organizuje ona bowiem słynną promocje "-49%", która zawsze przyciąga do siebie tłumy. Ja również w kilku takich uczestniczyłam, jednak już teraz wolę sobie odpuścić. Przed ostatnią promocją zaobserwowałam, że na około tydzień przed rozpoczęciem promocji, ceny całej kolorówki magicznie poszybowały o ok. 10%. Nagle pomadka za 54 złote była warta 60, paletka cieni za 32 zł- 36. Wybierając się na takiej promocje pamiętajmy, że drogerie nic nie robią dla nas charytatywnie. Biorąc pod uwagę fakt, jak wiele osób przyciągają tego typu promocje, zysk z nich zwróci się firmom kilkukrotnie. Mało tego zerkając na ceny w drogeriach internetowych można zauważyć, że ceny regularne są o wiele niższe niż te na -"-49%".


3. Poszukajcie kosmetyków w supermarketach. Nie chodzi mi o supermarkety międzynarodowych koncernów, ale o mniej popularne, acz dobrze zaopatrzone markety niezrzeszone siecią. Bardzo często można w nich znaleźć produkty popularnych marek drogeryjnych, takich jak Maybelline czy Max Factor lub czasem nawet całe szafy marek kosmetycznych, w marketach często są to szafy Ingrid. Ceny są w takich miejscach podobne lub delikatnie wyższe niż w drogeriach internetowych.
Czy macie jakieś swoje lifehacki na kupowanie kosmetyków?
Co sądzicie o moich?
A.

poniedziałek, 6 lutego 2017

Recenzja: Lovely Extra Lasting

Jestem ogromną fanką matowych, płynnych pomadek. Jako, że na rynku mamy ogromy wybór tych produktów wciąż staram się szukać coraz to lepszych rozwiązań i na bieżąco je recenzować. Dzisiaj przyszła pora na moją opinię o pomadkach Extra Lasting od Lovely.

Moje pierwsze zetknięcie z tym produktem nastąpiło zupełnie przypadkowo. Dostałam wówczas od znajomego z Niemiec zestaw kilkunastu proszków w różnych odcieniach służących do zmieniania kolorów produktów do ust. Bardzo chciałam przetestować, jak zachowałyby się właśnie w parze z matową płynną pomadką. Odwiedziłam więc Rossmann postanawiając, że najlepiej będzie przetestować proszki na bardzo taniej pomadce. Tymże sposobem wpadła w moje ręce pomadka z Lovely za niecałe 10 złotych.
Wybrałam odcień nr. 4. W pierwotnej wersji był to chłodny, pudrowy róż, który moim zdaniem miał naprawdę duży potencjał na bycie pięknym kolorem, jednak na moich ustach był zupełnie niewidoczny. Dodałam do niego trochę ciemno-fioletowego, podbitego chłodnymi tonami proszku oraz nieco szarawego fioletu. Kolor według mnie wyszedł ładny, bardzo oryginalny i ciężki do opisania. Jest to odcień chłodny, dość jasny, lekko liliowy z delikatnie szarymi tonami. Po jakimś czasie dokupiłam również odcień nr.5, który kolorem bardzo mocno przypomina POSIE K od Kylie Cosmetics lub Million Dollar Lips nr.1 od Wibo. Jest to ciemny, podbity fioletowymi tonami chłodny róż.
Moim zdaniem wizualnie produkt wypada bardzo dobrze. Podoba mi się nieprzekombinowana stylistyka i klasyczny kształt pomadki. Przy okazji muszę powiedzieć tutaj o zapachu, który w tym produkcie bardzo przypadł mi do gustu. Jest on bardzo słodki, lekko owocowy i kojarzy mi się z rozpuszczalnymi gumami z czasów dzieciństwa, jednak jeśli Wam nie podpasuje to nie ma się czym martwić, bowiem na ustach nie jest on wyczuwalny.
Nie jestem zbytnio zadowolona z wielkości aplikatora i szczerze uważam, że powinien być on nieco krótszy.
Pomadka ma konsystencje nieco inną niż większość podobnych produktów, jest ona cięższa i bardziej kremowo-żelowa, jednak bardzo łatwo rozprowadza się ją po ustach. Trzeba uważać, bowiem bardzo łatwo skumulować w niej warstwy i stworzyć nieprzyjemny efekt skorupy. Trwałość produktu jest podobna lub nieco gorsza niż Million Dollar Lips od Wibo, bowiem u mnie na ustach bez jedzenia wytrzymuje on około 4 godziny, potem zaczyna znikać i ''zjadać się'' od środka ust. Pomadka przez pierwsze 3-4 minuty lekko skleja usta i robi je lepkie, jednak potem, gdy zastyga na pełen mat uczucie lepkości znika. Szminka jeszcze nigdy nie zważyła mi się na ustach, choć zawsze po około 4-5 godzinach malowałam usta od nowa. Nigdy nie zauważyłam jakiegoś przesuszenia ust, mogę wręcz powiedzieć, że nie były one przesuszone w ogóle.
Podsumowując,uważam, że pomadka jest naprawdę świetna! Bardzo gorąco polecam Wam ją przetestować, szczególnie, że cena i odcienie są naprawdę bardzo kuszące.
  A może miałyście te pomadki?
Jakie macie o nich zdanie?
A.