wtorek, 9 maja 2017

Recenzja: Wibo Pro Contour Palette

J
ak zapewne wszyscy wiecie  niedawno zakończyła się sławna promocja -49%/ -55% w Rossmannie. Jako, że uwielbiam testować sama zrobiłam na niej dość duże zakupy, więc mam sporo produktów do recenzowania. Jeśli chodzi o tę paletę, jest to stosunkowa nowość od Wibo, więc nie przeczytacie o niej za wiele recenzji. Czy rzeczywiście jest warta uwagi? Dowiecie się w dalszej części posta.



Mądrości producenta:
‘’Zestaw zawiera kremowe podkłady, które nadadzą skórze gładkości i zakryją niedoskonałości. Podkłady posiadają bardzo dobrą pigmentację i łatwo się blendują, dzięki temu konturowanie jest trwałe i wyraźne. Prasowany róż i bronzer, zawarty w palecie podkreśli i wykończy efekt kontouring, natomiast transparentny fikser utrwali i zmatowi cerę.
Przy pomocy palety Pro Contour stworzysz iluzje idealnych kości policzkowych, kształtu nosa, złagodzisz linię żuchwy, kierując się zasadą – ciemny odcień chowa i zmniejsza, natomiast jasny powiększa i uwypukla można nadać wyrazistych kształtów swoim rysom twarzy’’

I moje mądrości:
Paleta ta kosztuje w Rossmannie 46,99zł, a właściwie tyle kosztowała podczas promocji -49%, a że Rossmann ma tendencje do podnoszenia cen przed nią, jestem pewna, że jej cena jeszcze spadnie o około 8-10 złotych. Są dwie wersje produktu, Light, którą posiadam, oraz Dark, jednak w praktyce różnią się one tylko odcieniem prasowanego różu. Do samej paletki mamy dołączony mini- poradnik, który pokazuje w jaki sposób konturować dany rodzaj twarzy, co dla osób początkujących może być przydatne. Zestaw posiada 6 produktów- 3 kremowe oraz 3 prasowane.



Jeśli o produkty kremowe chodzi, mamy tutaj: Banana Cream, High Cream oraz Hide Cream. Dwa pierwsze są nazwane przez producenta ‘’kremowymi podkładami”, z czego pierwszemu przypisuje on właściwości rozjaśniania, a drugiemu rozświetlania. W praktyce ten drugi nie ma żadnych właściwości rozświetlających, a oba służą do rozjaśniania. Oba sprawdzają się również bardzo dobrze jako korektory/ kamuflaże. Jeśli zaś mowa o Hide Cream, ma być on kremowym bronzerem, jednak jego odcień uważam za maksymalnie nietrafiony. Jest on bardzo ciepły i wręcz rudo- pomarańczowy. Próbowałam używać go na milion sposobów, ale niestety, na mojej neutralnej odcieniem skórze nie sprawdza się on nawet do przyciemniania linii włosów. Jednak muszę przyznać, że ze wszystkimi trzema produktami cudownie się pracuje. Są one bardzo kremowe i świetnie napigmentowane, a konsystencją przypominają wręcz masełko.

Od lewej: Hide Cream, High Cream, Banana Cream, Ecstasy Blusher, Fixing Powder, Choco Powder

Dalej, paleta zawiera produkty prasowane, które również uważam za świetne. Na początku mamy Ecstasy Blusher, czyli róż o takiej samej nazwie, jak bardzo dobry produkt tej samej firmy, mocno inspirowany kultowym już różem „Orgasm” z Narsa. W kolorze, jest praktycznie taki sam, jak pojedynczy róż Ecstasy, czyli taki, jaki lubię- w chłodnym, różowym odcieniu opalizującym na złoto, jednak ten z zestawu ma tego złota w sobie nieco mniej. Jest on średnio napigmentowany,  co wbrew pozorom jest plusem, bowiem nie da się zrobić nim efektu „rosyjskiej matrioszki”. Następnie mamy transparentny puder (Fixing Powder), który według mnie, swoim poziomem matu oraz trwałością, przypomina bardzo mocno Stay Matte z Rimmela, zatem moim zdaniem jest on dość dobry. Ostatnim produktem jest bronzer (Choco Power), który jest moim absolutnym hitem. Ma on świetny, neutralny odcień oraz bardzo dobrą pigmentację, o wiele lepszą niż na przykład popularny bronzer z KOBO. Przyjemnie się go nakłada i blenduję, a jego trwałość jest naprawdę zachwycająca.

Podsumowując, uważam, że paleta jest świetna, więc z czystym sumieniem mogę ją polecić ;). Na tę chwilę mamy niestety bardzo mały wybór drogeryjnych, kremowych palet do konturowania, jednak ta jest naprawdę godna uwagi.
A może miałyście tą paletę?
Jakie macie o niej zdanie?

A.