sobota, 29 października 2016

Paznokcie hybrydowe- co i jak?

Kiedyś nienawidziłam moich paznokci. Łamiące się, miękkie, rozdwajające... a na domiar złego nienawidziłam ich malować. Najpierw jedna warstwa, czekanie pół godziny aż wyschnie, druga warstwa ( a w międzyczasie kilkukrotne zahaczenie paznokciem o wszystko co jest możliwe), okropny zapach i już! Mogę cieszyć się wspaniałą trwałością na jakieś pół dnia! Hurra...
...więc nie trudno się domyślić, że kiedy koleżanka opowiedziała mi o świetnej kosmetyczce specjalizującej się w wykonywaniu manicure hybrydowego od razu zapisałam się na wizytę. I tak, żyję już sobie z cudownymi, długaśnymi paznokciami 5 miesięcy i naprawdę je uwielbiam. Nic, dziwnego, skoro codziennie słyszę kilkukrotnie słowa takie jak:
,,Jakie piękne!"


,,Gdzie robisz?"



i moje ulubione:
,,To tipsy czy twoje naturalne?''

W tym poście zależy mi na tym, by odpowiedzieć na takie czysto techniczne, często zadawane mi pytania, oraz podzielić się moją opinią na temat tego manicure.

1. Ile kosztuje wykonanie manicure hybrydowego?
-Zależy to od wielu czynników. Inną kwotę zażyczy sobie kosmetyczka z Warszawy, a inną w jakimś Biłgoraju. Również cena manicuru wykonanego u profesjonalnej kosmetyczki będzie znacząco odbiegała od takiego stworzonego przez np. dorabiającą sobie w ten sposób studentkę, jednak zazwyczaj jest to cena około 45 zł.

2. Ile trzyma się lakier?
-Zazwyczaj póki go nie zdejmę, jednak moje paznokcie rosną w takim tempie, że zwyczajnie po upływie 18-21 dni odrost jest na tyle duży, że przestaje to wyglądać dobrze.

3. Jaka firma lakierów hybrydowych jest najlepsza?
-Tutaj wszystko zależy od osobistych preferencji. Moja kosmetyczka pracuje na SEMILAC oraz INDIGO. Semilac sprawdza się u mnie bardzo dobrze, mimo wszystko mam w planach wypróbowanie Neo Nail w najbliższym czasie.

4. A jak to jest z tymi uczuleniami?
-Ja się raczej wypowiadać nie mogę, bo nie doświadczyłam.

5. Czy hybrydy niszczą paznokcie?
-Mi raczej nie zniszczyły, wręcz przeciwnie, pomogły im przepięknie urosnąć! Ale jednak każdy jest inny.
Miałyście kiedyś paznokcie hybrydowe?
A może chcecie o coś zapytać?
A.

wtorek, 18 października 2016

TAG: 100 pytań, których nikt nie zadaje

Dzisiaj przychodzę od Was z dość nietypowym, niekosmetycznym postem. Będzie to bowiem wpis o mnie. Stwierdziłam, że na początki mojego blogowania dobry będzie tag "100 pytań, których nikt nie zadaje", żebyście poznali mnie trochę lepiej.
1. Najlepsza rzecz jaka Ci się przytrafiła w życiu?
    Zdecydowanie możliwość podróżowania.
2. Śpisz przy zamkniętej czy otwartej szafie?
    Śpię przy zamkniętej szafie.
3. Czy zabierasz szampony i odżywki do hotelu?
    Zależy, natomiast zwykle tak.
4. Czy musisz być cała przykryta kołdrą?
    Zależy od pory roku.
5. Czy kiedykolwiek ukradłaś znak drogowy?
    Jeszcze mi się nie zdarzyło.
6. Czy wycinasz kupony, ale później z nich nie korzystasz?
    Raczej częściej korzystam z kuponów wirtualnych.
7. Czy wolałabyś zostać zaatakowana przez niedźwiedzia czy przez rój pszczół?
    Przez niedźwiedzia. Bardzo boję się pszczół/ os/ szerszeni
8. Czy lubisz używać karteczek naklejanych?
    Raczej tak.
9. Czy masz piegi?
    Nie mam.
10. Czy zawsze uśmiechasz się do zdjęć?
      Nie zawsze.
11. Co wkurza cię co niekoniecznie wkurza innych?
      Nie mam czegoś takiego.
12. Czy kiedykolwiek liczyłaś swoje kroki podczas spaceru?
      Może gdy byłam mała.
13. Czy kiedykolwiek załatwiałaś się w krzakach?
      Kiedyś tak.
14. Czy kiedykolwiek robiłaś grubszą sprawę w krzakach?
      Nie, na pewno nie.
15. Czy kiedyś tańczyłaś bez muzyki?
      Nie.
16. Czy gryzłaś swoje długopisy/ołówki?
      W 1/2 kl. podstawówki wręcz do wkładu.
17. Z iloma osobami spałaś w tym tygodniu?
      Z nikim :D
18. Jaki jest rozmiar Twojego łóżka?
      Małe, 80x220
19. Piosenka tygodnia.
      Frans- If I were sorry
20. Czy podobają ci sie faceci ubierający się na różowo?
      Nie zwracam uwagi na ubiór, facet facetowi nie równy.
21. Czy nadal oglądasz bajki?
      Nie.
22. Jaki jest Twój najmniej ulubiony film?
       Kac Vegas. Okropnie działa mi na nerwy, zupełnie nie wiem dlaczego.
23. Gdzie zakopałabyś znaleziony skarb?
      Zapewne w ogrodzie
24. Co pijesz najczęściej do obiadu?
      Sok pomarańczowy
25. Ulubiony sos do nagetsów?
      Słodko- kwaśny <3.
26. Jaka jest Twoja ulubiona potrawa?
      Najbardziej uwielbiam pierogi ruskie, ale uwielbiam również placki ziemniaczane,spaghetti oraz wszelkie       zupy warzywne.
27. Jakie filmy możesz oglądać w kółko i nadal kochasz?
      American Pie, Nietykalni, Narzeczony mimo woli, Złodziejka Książek. 
28. Ostatnia osoba którą pocałowałaś lub która Ciebie pocałowała?
      Mama.
29. Czy byłaś kiedyś w harcertwie?
      Nie, nigdy.
30. Czy kiedykolwiek pozowałaś nago w magazynie?
      Yyy... Nie przypominam sobie.
31. Kiedy ostatnio pisałaś do kogoś list na papierze?
      Yyyy... Dalej!
32. Czy potrafisz wymienić olej w samochodzie?
      Nie.
33. Czy kiedykolwiek dostałaś mandat za przekroczenie prędkości?
      Nie.
34. Czy kiedykolwiek zabrakło Ci benzyny?
      Nie.
35. Ulubiony rodzaj kanapki?
      Z serem, sałatą, papryką czerwoną oraz sosem.
36. Co najbardziej lubisz jeść na śniadanie?
      Tosty z serem
37. Kiedy chodzisz spać?
      W dni wolne około 1-2 w nocy, w dni robocze około 23.30.

38. Czy jesteś leniwa?
      Bardzo.
39. Za co przebierałaś sie na bale w przedszkolu?
      Za królewny z bajek.
40. Jaki jest twój chiński znak zodiaku?
      Koń..
41. W ilu językach mówisz?
      Płynnie w polskim, niemal płnnie po angielsku, bardzo dobrze po niemiecku, a uczę się czeskiego..
42. Czy prenumerujesz jakiś magazyn?
      Nie.
43. Lego czy lincoln lego?
      Nie słyszałam o Lincoln Lego, więc Lego.
44. Czy jesteś uparta?
      Baaardzooo.
45. Leno czy Letterman?
      Nie znam ich.
46. Czy ogladałaś kiedyś seriale?
      Jasne.
47. Czy boisz się wysokości?
      Trochę, ale nie mam lęku wysokości.
48. Czy śpiewasz w samochodzie?
      Czaaasem.
49. Czy lubisz śpiewać pod prysznicem?
      Nie robię tego.
50. Czy lubisz tańczyć w aucie?
      Nie.
51. Czy używałaś broni?
      Nie używałam.
52. Kiedy ostatnio robiłaś zdjęcie u fotografa?
      Rok temu.
53. Czy uważasz, że musicale są kiepskie i tanie?
      Nie wszystkie.
54. Czy święta są dla Ciebie stresujące?
      Nie.
55. Czy kiedykolwiek jadłaś pierogi?
       Jadłabym je codziennie.
56. Ulubione ciasto owocowe?
      Nie przepadam za owocowymi ciastami.
57. Kim chciałaś być w dzieciństwie?
      Chciałam mieć swoją restauracje.
58. Czy wierzysz w duchy?
      Wierzę.
59. Czy miałaś kiedyś uczucie Déjà vu?
      Bardzo często.
60. Czy bierzesz codziennie witaminy?
      Nie.
61. Czy nosisz kapcie?
      Zwykle chodzę po mieszkaniu na boso.
62. Czy nosisz szlafrok?
      Casem.
63. W czym śpisz?
      W shortach i T-shircie.
64. Pierwszy koncert?
      Zapewne odbył się gdy byłam bardzo mała.
65. Superpharm, natura czy rossman?
      Superpharm.
66. Nike czy adidas?
      Adidas.
67.  Cheetos czy fritos?
       Cheetos.
68. Orzeszki czy nasiona slonecznika?
       Jedno i drugie lubię.
69. Czy słyszałaś o grupie Très Bien?
      Nie słyszałam.
70. Czy brałaś lekcje tańca?
      Kiedyś tak.
71. Jaki zawód wyobrażałaś sobie wykonywany przez rodzeństwo?
      Nie myślałam nigdy o tym.
72. Umiesz zwinąć język w rurkę?
      Umiem.
73. Czy kiedyś wygrałaś konkurs ortograficzny?
      Zawsze byłam dobra z ortografii, ale w konkursie udział€ nigdy nie brałam.
74. Czy kiedykolwiek płakałaś ze szczęścia?
      Tak.
75. Czy masz płyty gramofonowe?
      Nie.
76. Czy masz gramofon?
      Nie.
77. Czy palisz kadzidełka?
      Nie.
78. Czy kiedykolwiek byłaś zakochana?
      Oczywiście, nadal jestem.
79. Jaki koncert chciałabyś zobaczyć?
      Nicki Minaj.
80. Ostatni koncert jaki widziałaś?
      Rihanna w sierpniu.
81. Gorąca czy zimna herbata?
      Średnia :p
82. Cukier czy słodzik?
      Cukier.
83. Jak dobrze potrafisz pływać?
      Powiem tyle- utonąć nie utonę.
84. Czy potrafisz wstrzymać oddech bez zatykania nosa?
      Pewnie.
85. Czy jesteś cierpliwa?
      Nie.
86. DJ czy zespół na wesele?
      Zespół.
87. Czy kiedykolwiek wygrałaś jakiś konkurs?
      Tak.
88. Czy miałaś kiedyś operację plastyczną?
      Nie, jedynie zabiegi kosmetyczne..
89. Wolisz czarne czy zielone oliwki?
      Nie cierpię oliwek, ale jeśli już to tylko zielone.
90. Czy umiesz szyć/wyszywać?
      Trochę.
91. Najlepsze miejsce na kominek?
      Salon.
92. Chcesz wyjść za mąż?
      Chcę.
93. Jeśli masz męża, jak długo jesteście małżeństwem?
      Nie mam męża.
94. W kim podkochiwałaś się jak byłaś w liceum?
      Nie pamiętam.
95. Czy dążysz do celu `po trupach`?
      Zdarza się.
96. Czy masz dzieci?
      Nie, nie mam.
97. Czy chcesz mieć dzieci?
      Chcę.
98. Ulubiony kolor?
      Wszelkie odcienie niebieskiego.
99. Tęsknisz za kimś teraz?
      Nie.
100. Czy chodzisz na fitness?o
        Nie.

czwartek, 13 października 2016

Co kupić na promocji -49% w Rosmannie- Oczy?

Dzisiaj prezentuje Wam ostatnią część mojej trylogii z promocjami rossmanna. Na promocji z produktami do oczu zakupiłam tylko dwa produkty, oba z Maybelline. Zastanawiałam się jeszcze na paletką cieni z Wibo, ale nie leżała mi jak dla mnie mała ilość matów, a finalnie i tak jej nigdzie nie było.
Pierwszym kupionym przeze mnie produktem jest Maybelline Color Tattoo 24H w kolorze 93 Creme de Nude. Fakt, musiałam trochę na niego polować, ale w końcu za pomocą ojej koleżanki pracującej w Rossku się udało.
Opakowanie tego cienia do powiek w kremie jest moim zdaniem bardzo eleganckie. Plusem jest to, że zakrętka z nazwą produktu jest tam, gdzie znajduję się denko opakowania, a więc produkt długo wygląda estetycznie. Całość zamknięta jest w eleganckim, szklanym słoiczku, który ma też swoje wady. Nie mamy bowiem podanych wymiarów produktu, albo, co gorsza podanego wprost składu produktu, a żeby go odczytać, musimy zedrzeć naklejkę z zakrętki opakowania. Minusem jest też fakt, że słoiczek ma dość małe wymiary, więc jeśli macie palce uzbrojone w długie szpony, tak, jak ja to nabieranie cienia nie będzie zbytnio komfortowe. Pędzlem nawet nakładać tego nie próbujcie, szkoda czasu i paprania.
Produkt sam w sobie na oczach spisuję się bardzo dobrze, zarówno jako baza jak i jako cień. Jest matowy, trwały, nie waży się. 

Drugim produktem jest tusz do rzęs Maybelline Lash Sensational lash multiplying mascara waterproof
Mascary z serii Lash Sensational są dość popularne i nawet słyszałam, że mascara nie wodoodporna jest jeszcze lepsza od mojej, jednak u mnie mascara wodoodporna jest nieunikniona, gdyż wystarczy, że raz ziewnę, łzy napłyną mi do oczu, przetrę je ręką i już mam artystyczne, czarne smugi od nosa po czoło.
Szczoteczka tuszu jest świetna. Duża, silikonowa, ma także różne długości włosków przez co łatwiej jest uzyskać pożądany efekt. Jeśli jednak chodzi o właściwości typowo mascarowe, takie jak wydłużenie, pogrubienie, podkręcenie o niestety mascara spisuje się średnio i nadaje się bardziej do średniego aniżeli mocnego podkreślania rzęs. Po 10 godzinach możemy zauważyć na policzkach delikatny czarny pyłek, ale i tak sądzę że na promocji (KOSZTUJE WTEDY 18ZŁ) Jest naprawdę warta uwagi.
                                                            Używałyście?
                                               Jak się sprawdzały te kosmetyki?
                                                                                                                       A.

środa, 12 października 2016

Co kupić na promocji -49% w Rossmannie- Twarz?

Dzisiaj chciałabym podzielić się z Wami produktami do twarzy kupionymi na promocji -49% w Rossmannie. W sumie to trzymając się chronologii tejże promocji dzisiaj powinien pojawić się post o produktach do oczu, ale, że dzisiaj zaczęła się promocja na produkty do twarzy i trwa jeszcze tydzień, po prostu post będzie bardziej aktualny i zdążycie jeszcze ewentualnie coś dokupić, jeśli coś Was zainteresuje.
Pierwszym produktem zakupionym przeze mnie jest podkład L'oreal Infallible 24H- Matte w kolorze 12- Natural Rose. Niestety jeśli o kolorystykę chodzi to jest tu dość licho. Dostępne mamy sześć kolorów. Najjaśniejszy z nich, Vanilla dla wielu jest za ciemny jak na najjaśniejszy podkład w palecie, co nie zmienia faktu, że według mnie i tak jest blady, ale i ładnie żółty. Wahałam się pomiędzy kolorem 12 a 22. Wbrew pozorom nie są one jakoś bardzo od siebie dalekie, 22 jest bardziej żółte, ale lekko dla mnie za ciemny. Bałam się trochę brać do kasy coś, co ma w nazwie dopisek Rose, ale że podkład miał idealnie mój kolor, a ja jestem neutralna to lekkie, mało widoczne różowe tony póki co jakoś bardzo mi nie wadzą.
Kolejnym zakupionym przeze mnie produktem jest puder Rossmannowskiej marki Isana young.
Puder praktycznie za bezcen, bowiem na promocji kosztował jakże ogromne 3 złote. Normalnie raczej nawet nie wiedziałabym o jego istnieniu, gdyby nie polecenie koleżanki. Byłam w strasznym szoku, gdy zobaczyłam, jak piękny mat może dawać produkt za bagatela 6 złoty w cenie regularnej. Do zakupu zachęciła mnie również antybakteryjna właściwość pudru i przyjazny mojej skórze skład, po którym nie wysypie mnie jak stąd do Szwecji.
Puder dostaniemy w trzech odcieniach: Hell, Mittel und Dunkiel (ja, perfekt Deusch :D) Ja posiadam ten pierwszy, który chyba podpasuje większości polek. Mittel pasuje wg mnie do bardziej śniadych karnacji. Dunkiel to wg mnie porażka. Totalnie pomarańczowy, paskudny kolor, który, wierzcie mi nie podpasuje nikomu.
Ostatnim łupem jest rozświetlacz Lovely Gold Highlighter. I nie pytajcie mnie, jakim cudem pierwszego dnia promocji zdobyłam taki bestseller, bo sama nie wiem. Serio, myślałam, że w najlepszym wypadku zastanę ostatnią sztukę rozświetlacza w wersji Silver, która nawet do Gold się nie umywa. Ktoś mówił mi, że jest to taki sam rodzaj blasku jak w rozsławionym Mary Lou Manizer i chyba mogę się z tym zgodzić. Blask jest piękny, lustrzany, a kolor cudowny, szampański. Dodatkowo cen na promocji to coś koło 4.29.
Nawet jeśli nie używacie rozświetlaczy, i tak polecam Wam zaopatrzyć się w ten produkt. Ja najbardziej lubię używać go nad usta oraz w roli cienia do powiek.
Miałyście te kosmetyki?
Jak Wam się sprawdzały?
A.

wtorek, 11 października 2016

Co kupić na promocji -49% w Rossmanie- Usta?

Dzisiaj chciałabym podzielić się z Wami produktami do ust kupionymi przeze mnie na pierwszej z trzech rossmannowych promocji -49%. Oczywiście posty o dwóch kolejnych promocjach również za jakiś czas się pojawią.

A więc na promocji na usta oraz paznokcie zakupiłam tylko dwa produkty. Moim pierwszym zakupem był produkt od MAX FACTOR- Lipfinity Lip Color 24HRS w kolorze 160- ICED, który ponoć jest idealnym zamiennikiem płynnej pomadki KOKO K od Kylie Jenner (o której wpis również się pojawi). Produkt kosztuje w cenie regularnej 60.00 złotych, co jest dla mnie dość sporą przesadą, no ale mamy tutaj dwa produkty, więc nie czepiajmy się. Według instrukcji podanej z tyłu opakowania, najpierw musimy użyć płynnej pomadki, natomiast po jej wyschnięciu, które trwa około minutę mamy nałożyć balsam nawilżający oznaczony numerem 2.



Płynna pomadka jest według mnie świetna sama w sobie, jednak nie da się jej używać bez czegoś nawilżającego na wierzch, (niekoniecznie dodanego sztyftu, ale o tym zaraz) ponieważ usta okropnie się do siebie lepią czego ja osobiście nie znoszę.
Aplikator jest według mnie bardzo wygodny- ścięty, mały i precyzyjny; czyli to, co najbardziej lubimy. Ma tylko jedną wadę, która niestety dotyczy wielu pomadek płynnych, mianowicie nabiera o wiele za dużo produktu, a więc wycieranie pomadki o brzeg opakowania jest konieczne, chyba, że chcecie skończyć z artystyczną, schodzącą płatami skorupą na ustach grubą na pół centymetra.
Teraz wypowiem się o drugim produkcie, czyli sztyfcie nawilżającym, o którym tyle dobrego co o płynnej pomadce już powiedzieć nie mogę. Według mnie balsam nieprzyjemnie pachnie, czymś w stylu spalonego, bardzo chemicznego popcornu. Pokuszę się nawet o stwierdzenie, że tego sztyftu nie trzeba było dołączać wcale, bo równie dobrze na pomadkę można nałożyć zwykłą wazelinę za 2 złote- przynajmniej odpada kwestia zapachu
Jeśli mam podsumować trwałość produktu, to jest to najtrwalsza pomadka, jakiej kiedykolwiek dotykałam. Jak te wszystkie ''24 godziny'' na kosmetykach oznacza zwykle godzin 6, tak tutaj 24 godziny oznacza nawet.. 48 godzin! To nie żart, tyle produkt ten trzymał mi się na ręce gdy nałożyłam trochę testera na próbę koloru. Na ustach zawsze trzyma się cały dzień, nawet domowy, tłusty rosołek u babci mu nie straszny :). U mnie zmywa się on tylko dwufazówką od Nivea.

Drugim zakupionym produktem była płynna pomadka od Wibo- Million Dollar Lips w kolorze 1, która również jak jej poprzedniczka jest idealnym zamiennikiem pomadki od Kylie Jenner, tym razem Posie K.
Szczerze powiem, że polowanie na tą pomadkę w tym konkretnym kolorze było dużym wyzwaniem, bo zawsze akurat ten jeden konkretny był wyprzedawany. W regularnej cenie kosztuje ona około 11.29 złoty, a więc na -49% zapłaciłam za nią zabójcze 5 złoty z groszami.
Jak dla mnie jej wadą jest aplikator- nabiera bardzo dużo produktu oraz jest bardzo duży, więc dość ciężko się nim maluje.
Jeśli o trwałość pomadki chodzi, jest ona oczywiście o wiele mniej trwalsza, niż ta z Max Factor, ale 6-7 godzin powinna się utrzymać. Uczucie, że mamy ją na ustach znika po około godzinie. Wcześniej pomadka jest delikatnie lepka. Potem zostaje tylko kolor, który bardzo ładnie i równomiernie się ściera przed swoje jaśniejsze, mniej ''brudne'' odcienie.
Używałyście tych pomadek?
Jakie macie zdanie na ich temat?
A.

poniedziałek, 10 października 2016

Bronzer KOBO

Nie znam chyba żadnej kobiety, która chociaż trochę nie konturowała nigdy swojej twarzy. Fakt, robiąc z kilkoma wywiad, często odpowiadały, że raczej nie używają produktów do konturowania, ale na następne pytanie, czy używają różu, niemal wszystkie odpowiedziały twierdząco. A przecież róż także świetnie konturuje twarz, uwypukla policzki, dodaje twarzy blasku jednocześnie odejmując lat. Dzisiaj jednak skupię się na przedstawieniu Wam bronzera- produktu, który optycznie potrafi lepiej czarować niż nie jeden profesjonalny magik. Wyszczupli twarz, podkreśli kości policzkowe, złagodzi rysy twarzy, usunie drugi podbródek... Tak, to wszystko potrafi ten jeden konkretny produkt.


Swój bronzer kupiłam w drogerii Natura. W regularnej cenie można dostać go tam za około 18 złotych. Za tę stosunkowo niską cenę otrzymujemy produkt o gramaturze 9g. Produkt ten ma świetnie przemyślane, dwa równie dobre kolory: 308 Sahara Sand oraz 311 Nubian Desert. Oba są świetne do konturowania, jednak raczej nie polecam ocieplać nim twarzy, bo kolory są raczej neutralno- zimne, więc wyszłybyście tylko na trupa. Ten pierwszy bardzo dobry jest dla osób o jasnej i bardzo jasnej karnacji oraz dla początkujących, bowiem zrobienie plamy tym kolorem jest praktycznie niemożliwe, jednak odbija się to na komforcie nakładania tego produktu- trzeba nałożyć go bardzo dużo, żeby efekt był widoczny, więc dla niektórych pigmentacja może nie być zadowalająca. Jeśli zaś chodzi o drugi kolor, który akurat posiadam ja jest on według mnie najtrafniejszym bronzerem drogeryjnym jaki kiedykolwiek widziałam. Udaje cienie i załamania na twarzy idealnie. W tym przypadku pigmentacja jest dość zadowalająca, co jest za równo plusem jak i minusem, bo w prawdzie nie trzeba już tutaj machać pędzlem na prawo i na lewo jak w przypadku Sahara Sand, jednak chwila nieuwagi i cóż- plama gotowa.
Zdjęcie bardzo dobrze oddaje kolor bronzera

Opakowanie uważam za dość trwałe, natomiast po kilku miesiącach intensywnego użytkowania jest już ono trochę porysowane, a napisy na nim zaczęły się trochę ścierać.
Jeśli o wady produktu chodzi, to nie widzę żadnych szczególnych, ale gdyby się przyczepić to produkt lekko się pyli, a zapach jest lekko spirytusowy, ale to tylko moje czepialstwo :).

Używałyście tego bronzera? Jakie macie spostrzeżenia?
A.